- Na wózku inwalidzkim szczęście do mnie podjeżdża,
Wyalienowane w nieludzkim sposobie bycia,
W pragnieniu przez wszystkich przyjmowane,
W lęku zaś z ogromną siłą odpychane.
- W pełni gdy z człowiekiem się pojednam - MÓWI -
Zamyka przede mną okna i drzwi swojego serca,
Wrzuca w pajęczyne neuronów i szybko o mnie zapomina.
Z poczucia braku, chcenia czy tęsknoty,
szuka mnie tam, gdzie w ogóle mnie nie ma.
Lękiem zakluczył swoje serce, murem otoczył,
jakby się bał, że ktoś mnie jemu odbierze.
Widzę jak cierpi i chodzi zraniony, choć na własne życzenie,
sam widzisz został wrobiony.
Wolą mnie szukać, gonić, celem życiowym okrzyknąć,
na ich ustach przy różnych okazjach w życzeniach jestem,
ale trudno jest im mnie przełknąć.
W niesmak ludziom tak wielu, gdy nagle spełniam się,
jak ich wakacje na Helu.
Widzisz, siedzę na wózku, ale chory nie jestem.
Po prostu mnie nogi bolą, gonić za ludźmi? Może oni tak wolą?
Jaki jesteś Ty? Chcesz mieć gwarancję?
Czy mi zaufasz bez słowa, i zakończyć Twoją stagnację!

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz