środa, 24 października 2012

Uwieziony



Milion powodow, do radosci, do zachwytu,
central miasta, kazdy w bance swojego bytu.
Kazdy jeden przedstawia swoja historie,
zaklada maske, na twarzy wypisana emocje.


Jeden powod, do wspolczucia, do smutku,
central miasta, a on jeden na swoim wozku.
Sparalizowany od czubka glowy, po nieskonczonosc,
bez zadnej maski, na twarzy wypisana madrosc.

Czlowiek wiele razy mowi do siebie - DOSC!
zmienia nawyki, siebie, widzi nie raz ukojenie w niebie.
Ale nie on, on nie moze zawolac - DOSC!!
Jest uwieziony i skazany na ludzkie spojrzenia,
obojetne, w swoje bance ogromnego cierpienia


Czlowiek narzeka, ze brak mu milosci,
a gdy juz ja ma, narzeka, ze brak mu wolnosci.
Poloz sie na lozku, z mysla, ze juz ngdy nie wstaniesz,
pomysl, ze zycie polega tylko na otwieraniu oczu.
Czym jest milosc?...smiech, czy seks?
Czym jest troska, kazdy kolejny wdech jest bolem,
ze on tego nie zazna, kazdy kolejny dzien
wita z ogromnym trudem.




  • Niedawno szedlem ulica w centrum miasta, widzialem ludzi usmiechnietych, ludzi zabieganych, zagadanych, radosnych, wszyscy w swoim swiecie.
Wielu ludzi prowadzi normalne - szare zycie, jak to nazywaja. Pewien czlowiek uzmyslowil mi, ze nasze szare zycie, jest nadzwyczajnym zyciem. Chociaz mamy czasami  wszystkiego dosc, to ten czlowiek, uwieziony we wlasnym ciele, uzmyslowil mi,ze dano nam wielkie mozliowsci. Spotkalem tego czlowieka wsrod tlumu, zrobilo mi sie smutno, prawdopodobnie ktos troszczy sie o niego, dba, ale na pewno nie tak sobie wyobraza troske, i milosc. 
I ten wiersz jest o nim.


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz